Rafał Piotr Szymański

Blog

Kilka słów o mnie

Ekonomista, absolwent I Liceum Ogólnokształcącego w Jeleniej Górze i Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej.

Wychowany w tradycji patriotycznej. Odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi za działalność na rzecz osób niepełnosprawnych.

Członek Rady Nieruchomości Noskowskiego I-X. Od urodzenia mieszkaniec Zabobrza.

Podziel się z innymi

| |

10 tysięcy na rękę.

2019-09-27 10:55
Płaca minimalna wysokości 4000 złotych to element godnościowego programu Prawa i Sprawiedliwości. Z punktu widzenia tzw. "sprawiedliwości społecznej" to postulat słuszny, bo przecież każdy chciałby zarabiać lepiej. Ale dlaczego nie na przykład 10 tysięcy? Z taką pensją przeganiamy od razu Niemcy i większość krajów Europy, każdego stać na mieszkanie, dobry samochód i wczasy w Dubaju. Gdyby jednak decyzja wodza-geniusza wystarczała, by określić cenę metra nieruchomości, płacę minimalną, kurs szwajcarskiego franka czy ilość sprzedanych zimowych gaci, świat byłby rajem, a socjalizm we wszystkich krajach nie poszedłby na dno, jak dziurawa balia tylko żeglował radośnie z wyklętym ludem Ziemi ku powszechnej szczęśliwości.

Ekonomia to prosta nauka. Wbrew temu, co się nam wmawia nie opiera się na wymyślnych, matematycznych modelach, które są jedynie przybliżeniem rzeczywistości, ale na codziennych decyzjach milionów konsumentów. A te podyktowane są modą, emocjami, chwilową zachcianką, czasem głupotą. Wbrew temu, co chcieliby zobaczyć planiści inwestycje wielu z nas nie są racjonalne. Kupujemy kolejny niepotrzebny ciuch, nie mamy umiaru w zakupach żywności, którą potem wyrzucamy, część rzeczy chcemy po prosu mieć, choć w praktyce nie są nam potrzebne. To dlatego socjalistycznym planistom nie udało się nigdy ustalić jakie buty będą modne, czy będzie urodzaj, ile będzie kosztować ropa na światowych rynkach. W efekcie gospodarki centralnie planowane zawaliły się we wszystkich krajach, w których próbowano je realizować. Cena jest pochodną popytu. To co chętnie kupujemy - drożeje, to czego jest za dużo - tanieje. Oczywista oczywistość. Podobnie jest z wynagrodzeniami.

Wynagrodzenie to nic innego, jak cena pracy. Jeżeli kraj się rozwija, powstaje w nim wiele fabryk, sklepów, buduje się drogi - jest zapotrzebowanie na pracowników. Firmy zaczynają o nich zabiegać oferując wyższe pensje. To inwestycje są więc generatorem wysokich wynagrodzeń i to one wyznaczają poziom, za jaki pracownik zgodzi się podjąć pracę. Co jednak stanie się, jeżeli płaca zostanie ustalona sztucznie na poziomie przekraczającym wartość tego, co pracownik wnosi do przedsiębiorstwa? Cóż - firmy ograniczą zatrudnienie osób o najniższych kwalifikacjach, tam gdzie jest to możliwe zastąpią ludzi maszynami, będą szukały sposobu, jak obejść przepisy, a w najgorszym przypadku zlikwidują działalność i przeniosą ją do innego kraju. Potwierdził to zresztą sam Prezes Jarosław Kaczyński podczas konferencji gospodarczej zatytułowanej "Odpowiedzialność przedsiębiorców za Polskę" zorganizowaną przez Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. - Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że istnieje państwo, że istnieją inni, że to wszystko trzeba brać pod uwagę. Jeśli ktoś nie jest w stanie prowadzić działalności gospodarczej w takich warunkach to znaczy, że się do niej po prostu nie nadaje - mówił Jarosław Kaczyński.

Krajem, który postanowił mocno zaingerować w płacę minimalną jest Korea Południowa. Prezydent Moon Jae-in obiecał, że najniższe wynagrodzenie wzrośnie o 55 procent w zaledwie trzy lata. Pomimo protestów federacji przedsiębiorców, Międzynarodowego Funduszu Walutowego, OECD i Korean Development Institute kontynuowano politykę stymulowania popytu wysokimi płacami. Efekt? Jeszcze w połowie 2017 roku ogólny poziom zatrudnienia w ujęciu rok do roku rósł w Korei Południowej o 1,5 procent. Po kilku miesiącach tempo wzrostu zatrudnienia obniżyło się do mniej niż 1 procent, a pod koniec 2018 roku wyhamowało do 0,1 procenta. Najbardziej ucierpieli pracownicy, którzy otrzymywali wynagrodzenia minimalne lub bliskie tej wartości (handel, restauracje i hotele). Pomiędzy październikiem 2017 roku a październikiem 2018 roku zatrudnienie w tych branżach spadło z 6,1 miliona do 5,91 miliona, czyli o prawie 200 tysięcy osób (dane wg Statistics Korea). Masowe zwolnienia i demonstracje spowodowały, że w efekcie wycofano się z tego pomysłu, niestety koreańska gospodarka gwałtownie wyhamowała. Z sztucznym podwyższaniem płacy minimalnej eksperymentowały też Francja w latach 1997-2005 czy Węgry w latach 2000-2002. W żadnym przypadku nie była to dobra decyzja.

Stefan Kisielewski mawiał, że socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju. Gospodarka centralnie sterowana sama bowiem tworzy problemy, które musi potem rozwiązać. Drogą do prosperity są inwestycje. Polska musi stać się krajem, gdzie opłaca się inwestować. Wtedy nieuchronnym jest, że pracodawcy zaczną konkurować o pracowników. Tyle, że wywołany tym wzrost płac jest naturalny i proporcjonalny do wielkości oraz siły gospodarki. Nie można porównywać Polski do Niemiec mówiąc ile tam się zarabia. PKB na głowę Niemca wynosi 56 tysięcy Euro, PKB na głowę Polaka 13 tysięcy Euro. To jest przepaść, której zasypanie potrwa lata. Niestety nie da się bogactwa zbudować sztucznym podnoszeniem płac, dodrukowywaniem pieniędzy czy tabelkami w Excelu. Zamożność buduje nasza codzienna pracowitość, oszczędność i uczciwość. Uczciwie i dobrze pracuje większość Polaków dlatego czują, że sytuacja, gdy nauczyciel, policjant czy urzędnik będzie zarabiał mniej niż sprzątaczka nie jest normalna. To jest równość rodem z filmów Barei, a nie rozwiniętych demokracji. Nie jest mi obojętny los osób niepełnosprawnych, najmniej zarabiających czy nie radzących sobie z życiem. Mam jednak nadzieję, że licytacja na wyborcze obietnice nie doprowadzi nas katastrofy.


Komentarze

Dorian Grey @ 79.187.102.*

wysłany: 2019-09-27 12:48

PiS zrobi z nas drugą Grecję - gospodarka padnie, a ludzie wylądują na bruku. Kto zna języki i ma dobry zawód sobie poradzi - ale co z pracownikami marketów, ludźmi wykonującymi proste prace? Wylądują na bruku? Oni też są potrzebni, ale ich praca nie jest warta 4 tys...

Error @ 78.8.215.*

wysłany: 2019-09-27 15:29

Bardzo dobry tekst. Ale czemu Pan to nie wytłumaczy swoim byłym czy obecnym kolegom z PIS-u, w tym senatorowi magistrowi ekonomii Krzysztofowi Mrozowi.

strach @ 83.30.122.*

wysłany: 2019-09-27 16:01

pomyśleć ,co by się stało u nas jak np. w RAJCHU.Gdzie psychopata otoczony klakierami ,durniami i paranoikami ,doprowadził do 2 wojny światowej.?

Irena @ 188.146.184.*

wysłany: 2019-09-27 16:23

A inflacja? Strach iść do sklepu tyle trzeba płacić! Do czego to pisowkie rozdawnictwo doprowadzi? - niby w kieszeni będzie więcej, a wszystko w sklepie wszystko wydamy, bo ceny pójdą w górę. Dobrze pan pisze - jak ktoś uczciwie pracuje to nie potrzebuje wyciągać łapy po państwową jałmużnę.

Buniek @ 176.111.153.*

wysłany: 2019-09-27 16:46

Podoba mi się ten tekst, zwłaszcza w obliczu wyborów! Ale, co robić panie radny? Co robić?

[Rafał: Iść na wybory i zabrać znajomych.]

kazimierzp @ 83.26.24.*

wysłany: 2019-09-27 19:27

Znam wielu absolwentów Akademii Ekonomicznej dzisiaj zwanej uniwersytetem. Każdy skończył tę samą uczelnię i słuchał często tych samych wykładowców. Jednym ze zdolnych studentów bardzo dobrze się zapowiadających był Rafał Szymański- nawet miał szansę zostać na uczelni. On nie został, ale byli tacy co zostali. Większość z tych co pracuje na uczelni i uczy studentów bardzo źle mówi o tym co robi obecny rząd. Znam jednak takich którzy uczą kolejne pokolenia studentów, a wszystko co rząd robi jest dla nich wspaniałe i godne poparcia. Biedni studenci, ciekawe komu przyznają rację czy też w zależności od koniunktury będą mówić tak jak zwierzchność oczekuje!?!

Rolo Tomasi @ 78.88.138.*

wysłany: 2019-09-27 19:42

Bardzo dobry tekst Panie Rafale, Doceniam trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość :). Osobiście uważam, że Poseł Kaczyński jest bardzo przebiegły i dobrze wie jakich instrumentów użyć aby "kupić' sobie społeczeństwo. Otóż nie trzeba wielkich słów o samorozwoju, europejskości, o szlachetności czy walki o cokolwiek...wystarczy zapłacić gawiedzi i to mnie właśnie przeraża...przeraża mnie fakt, że nikt nie myśli skąd te pieniądze na socjal się biorą. A przecież Państwo nie ma swoich pieniędzy ; aby rozdać jakikolwiek socjal trzeba albo podwyższyć podatki albo komuś zabrać , rośnie też inflacja, a co za tym idzie rosną ceny w sklepach i wówczas (jak to ktoś już wcześniej napisał) stać nas po prostu na mniej. Moim zdaniem Państwo absolutnie nie jest od tego aby cokolwiek rozdawać tylko do tego aby używać takich narzędzi aby stymulować wszystkich do działania. Pozdrawiam serdecznie

Wieńczysław @ 5.173.225.*

wysłany: 2019-09-27 20:45

Podziwiam obiektywizm i dogłębną znajomość gospodarki wśród POwców.

Jak PiS proponuje jakieś liberalne pomysły dla rozruszania gospodarki, to wtedy padają teksty w stylu "to nie takie proste! Co z tymi najbiedniejszymi, najsłabszymi, państwo musi aktywnie włączać się w procesy gospodarcze, musi interweniować, musi sprzyjać inwestycjom, państwa takie jak Korea Południowa zbudowały swój dobrobyt na mądrym, państwowym planowaniu i zarządzaniu".

Jeśli PiS proponuje zwiększenie płacy minimalnej, to wtedy ci sami ludzie mówią "przecież ekonomia to prosta nauka, po co tak kombinować, po co ten etatyzm, po co ten socjalizm, to centralne planowanie?! przedsiębiorcy sami wiedzą, co i za ile produkować, a konsumenci wiedzą co kupować - to wystarczy". I jeszcze "przecież to uderzenie w najsłabiej wykwalifikowanych, zostaną zwolnieni!"

Z kolei jak tych najsłabiej wykwalifikowanych, młodych pracowników zwalnia się z PIT, to wnet odzywa się larum: "przecież wtedy nie będzie im się opłacało studiować!"

Jak PiS próbował zapobiec wprowadzeniu unijnej zasady, że kierowcy transportowi mają być traktowani jak pracownicy delegowani i powinna im być wypłacana pensja na poziomie płacy minimalnej kraju, w którym się znajdują, to wtedy nasi "światli ekonomiści" znowu głosili "no jak to?! PiS jest przeciwko temu, by kierowcy dobrze zarabiali! Przecież to trzeba wymusić, inaczej nigdzie nie dotrzemy do europejskich standardów".

4 lata temu głosili, że gospodarka zostanie zrujnowana, że deficyt wyniesie 100 mld zł, że ta młoda, nieodpowiedzialna gó*niażeria, która głosowała ze złości i przekory na PiS poczuje na własnej skórze i kieszeni, czym są rządy tej partii. Dzisiaj głoszą oczywiście, że jeśli sytuacja gospodarcza jest dobra, to tylko dzięki "światowej koniunkturze". Dokładnie jak w latach 2005-2007, wtedy też była "światowa koniunktura".

Balcerowicz opowiada, że najlepszy w historii budżet jest "bezczelny". No pewnie, że jest bezczelny, bo PiS bezczelnie udowadnia, że można ten budżet naprawić, że można znacznie ograniczyć deficyt i niemal zbliżyć go do zera, że można radykalnie obniżyć podatki (choćby tylko 500+ stanowi efektywne obniżenie podatków), nie rezygnując ze świadczeń socjalnych i inwestycji publicznych. Tymczasem sprawdziłem, jak wyglądał deficyt budżetowy na przestrzeni tych 3 lat, kiedy Balcerowicz był ministrem finansów - stale rósł.

Fantastyczne jest to ględzenie znawców gospodarki, te kasandryczne prognozy, ta wołanie o wejście do strefy euro przy jednoczesnym ostrzeganiu, że w wyniku polityki PiS staniemy się drugą Grecją. Jestem pewien, że gdybyśmy po przyjęciu euro naprawdę stali się drugą Grecją, to winna byłaby... światowa dekoniunktura.

Najlepiej, żeby nic nie reformować, nic nie zmieniać, pozostawić wszystko żeby było tak jak było - wtedy nie ma do czego się przyczepić i w zasadzie można uznać, że wszyscy są zadowoleni. No bo przecież państwo za nic nie może odpowiadać, człowiek musi radzić sobie sam..

O ile dobrze pamiętam, Pan Rafał zawsze walczył z tego typu myśleniem i promował solidaryzm społeczny, a teraz mu się odwidziało i teraz głosi liberalne idee. Tak trzymać Panie Rafale, zawsze trzeba wiedzieć, w którą stronę wiatr wieje!

Irmina Schadenfrau @ 31.60.78.*

wysłany: 2019-09-27 20:56

Grecja też zaczynała od licytowania się populistów na obietnice. Polska też skończy marnie. Tym bardziej, że kryzys nadchodzi.

soclib @ 77.252.60.*

wysłany: 2019-09-27 21:14

I wracamy do prlu bis ,czy się stoi czy się leży 4000 się należy.

I znów będzie potrzebny nowy Balcerowicz aby zdusić inflację .

Państwem rządzi stary kawaler,radzi jak wychować dzieci pospołu z łojcem Rydzykiem. Nawet nie wiedza jak pachnie gówienko dzieciny.
W Polsce w NIC się nie inwestuje ani w gospodarkę ,przemysł i najważniejsze w naukę i wiedzę.
Ciamajdami łatwo sie rządzi.
Panie Rafale pańskie miasto jest przesiąknięte korupcją i kolesiostwem.
Dziś miałem tego zasmakować w UM na Sudeckiej !!
Co się dotyczy osob niepełnosprawnych mam jako takie pojęcie .
Dziś pod UM na Sudeckiej na kopercie niebieskiej parkuje niebieskie auto DJE....z młodym karkiem i zdąża szybki krokiem do urzędu.
Pozdrawiam wszystkich trzeźwo myślących i zatrwożonych losem Ojczyzny.

Pisior @ 188.146.184.*

wysłany: 2019-09-27 21:30

Jestem przedsiębiorcą, głosowałem na PiS, dawałem pieniądze na ich kampanie. Ale to był ostatni raz. Kaczyński nienawidzi przedsiębiorców. Dlatego tak łatwo mówić mu, że my i nasze rodziny powinniśmy zostać bez środków do życia. Choć to z moich podatków płaci pięćsetki i rodzaje pieniądze.

Wieńczysław @ 5.173.225.*

wysłany: 2019-09-27 21:54

"wszystko co rząd robi jest dla nich wspaniałe i godne poparcia. Biedni studenci, ciekawe komu przyznają rację"

Wykładowcy, tak jak przedstawiciele innych zawodów: dziennikarze, reżyserzy itd., dzielą się na 2 grupy: tych, którzy chwalą politykę PiS-u, a więc są wstrętnymi pisiorami głoszącymi swoje karkołomne tezy na chwałę Prezesa oraz tych, którzy krytykują politykę PiS-u, czyli są obiektywni, światli i kompetentni. Studenci, czy młodsi współpracownicy, którzy uczą się pod kierunkiem tych pierwszych są "biedni" i "ciekawe, komu przyznają rację"! Moim zdaniem trzeba ich zlustrować: przeprowadzić odpowiednie ankiety, zapytać ich wprost, czy przyznają rację swoim pisowskim profesorom, czy nie przyznają. Jeżeli przyznają... oooo, to trzeba będzie na nich mieć oko, pilnować, by z pisowskiej larwy nie wyrósł jakiś brzydki pisowski owad. Nawet jeśli wyjdzie, to zawsze może się jednak na stare lata nawrócić na drogę obiektywizmu i światlizmu i wtedy okaże się, że nie był to wcale taki znowu pisior, to był bardzo zdolny student, nawet szkoda, że doktoratu nie zrobił..

PK @ 5.173.225.*

wysłany: 2019-09-28 14:01

Szanowny Panie Rafale, wbrew "odkrywczym" analizom Wieńczysława, rzeczywistość ekonomiczna jest nieubłagana.

W swoim wywodzie zapomniał Pan wspomnieć o paru elementach:
1. argument, że sprzątaczka będzie zarabiała lepiej od nauczyciela jest dęty, bo płaca minimalna obejmie wszystkich, co pozwoli zarabiać nauczycielowi tyle ile zarobi sprzątaczka.
2. Istnieje pojęcie płacy nominalnej i realnej. Nominalna to jest to ile nominałów dostajemy do ręki, a realna - ile za te nominały możemy kupić. Otóż propozycja mistrza ekonomii, najjaśniejszego Prezesa doprowadzi do inflacji (czyli obniżki wartości realnej pieniądza) i za wspaniałe 4000 będzie można kupić tyle masła, ile dziś za 2250 (obecna minimalna).
3. Skąd samorządy i budżet wezmą pieniądze na podwyżki w sferze budżetowej. Powdwyżka płace minimalnej, to bowiem przesunięcie w górę całej siatki płacowej, czyli więcej dostaną nie tylko ci "najsłabsi", ale wszyscy. W projekcie budżetu na 2020 nie ma rezerwy na te podwyżki.
4. Kaczynska metoda gonienia poziomu niemieckiego jest najbardziej populistycznym wymysłem tej kampanii. Z tym, nawet dyskutować się nie da, bo elektorat PiS i tak nie zrozumie.

[Rafał: Szanowny Panie Pawle. Płaca minimalna nauczycieli niestety nie obowiązuje. Wynagradzani są na podstawie odrębnych przepisów podobnie, jak pozostałe wspomniane przeze mnie grupy. Pozdrawiam serdecznie.]

PK @ 5.173.225.*

wysłany: 2019-09-28 16:19

W takim razie powinna, bo niby czemu nie.

Wieńczysław @ 5.173.225.*

wysłany: 2019-09-28 17:04

Szanowni Państwo,

sami właśnie widzą Państwo doskonale, jak to jest z Panem Pawłem Kucharskim, który pragnie uchodzić w naszych oczach za autorytet w kwestiach ekonomii. Dlaczego Pan Kucharski w ogóle postanowił się tu wypowiedzieć i zaprzeczyć moim rzekomym "analizom" w kwestii płacy minimalnej? Przecież ja nie przedstawiałem żadnych analiz. W poprzednim wątku wyraziłem tylko swój ambiwalentny stosunek do pomysłu PiS. Uważam, że ta podwyżka jest zbyt radykalna i że nie powinna być podyktowana kampanią wyborczą, lecz pragmatyzmem gospodarczym. Poszczególne wskaźniki, podatki, wysokości składek i ulg oraz płaca minimalna powinny być dostosowane do aktualnej sytuacji i pewnych planów na przyszłość. Wtedy, kiedy są za wysokie, trzeba je obniżać, a wtedy, kiedy są za niskie, trzeba je podwyższać.

Moja wypowiedź zamieszczona wyżej w ogóle nie odnosi się do problemu płacy minimalnej, tylko jest oceną pewnego sposobu dyskutowania, który niepotrzebnie podyktowany jest sympatiami politycznymi i wyczuwalny jest w nim silnie fałszywy ton, w który wpadają uczestnicy tych dyskusji. Nie chodzi mi o to, że ktoś nie ma prawa kierować się nawet propagandą polityczną w prezentowaniu swoich poglądów - może tak robić, ale niech to będzie dla wszystkich od początku jasne. Na przykład niech ktoś napisze "nie lubię PiS-u, więc krytykuję każdy ich pomysł w kwestiach ekonomicznych". Tymczasem wielu z dyskutantów popada w hipokryzję i ukrywa swoje prawdziwe intencje, a stroi się w piórka wielkich znawców ekonomii. Jak podwyższają, to źle, jak obniżają, to też źle - byle zawsze przeciwko PiS (może i w drugą stronę też tak jest wśród anty-POwców - nie wykluczam tego).

"Płaca minimalna i rozdęte wydatki socjalne są złe, bo przecież Milton Friedman mówił..."
"Rząd chce doprowadzić do nierówności, a przecież kryzys 2008r. pokazał zupełne bankructwo liberalnej ekonomii" - i tak dalej, i tak dalej... można tak bez końca!

Natomiast Pan Kucharski polemizuje z moimi nieistniejącymi "analizami", z tezami, których wcale nie wypowiedziałem. Dlaczego tak robi? Otóż robi tak z zemsty. Pan Kucharski jest wściekły, ponieważ na jego blogu (polecam http://kucharski.jg24.pl/?txt=759) merytorycznie wykazałem, że dopuścił się wyjątkowo ordynarnej manipulacji. Już na podstawie tych komentarzy, których udzieliłem, można się rozeznać, w czym rzecz, ale ponieważ Pan Kucharski upierał się przy swoich nieprawdziwych tezach, polemizowałem cierpliwie dalej. Gdy jednak, najprawdopodobniej, dotarło do niego, że mam rację, nie opublikował 2 moich obszernych wypowiedzi, gdzie, jasno, klarownie i starannie rozbieram na czynniki jego kłamstwa. Tego Pan Kucharski już nie może tolerować, gdyż nadszarpuje to jego wizerunek "światłego ekonomisty" i "analityka", który ma w oczach swoich i swoich sympatyków. A jakie to manipulacje? Otóż, Pan Kucharski był uprzejmy stwierdzić, że:

1. Obniżka podatku CIT dla małych przedsiębiorstw do 9% tak naprawdę uderza drobnych przedsiębiorców po kieszeni. Dlaczego? Otóż dlatego, że jeśli prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą przekształci się do jednoosobowej spółki kapitałowej to oprócz podatku CIT zapłaci jeszcze PIT od dywidendy, czyli zamiast 18 czy teraz 17% (albo 19% liniowego) PIT zapłaci jeszcze to 9% CIT, czyli jest stratny.

Do dzisiaj nie mogę się z tego otrząsnąć, co napisał Pan Kucharski. Myślę sobie: Boże, jak można tak bez wstydu, bez żadnej żenady, pisać tak ordynarne brednie, które są dostrzegalne gołym okiem? Chyba nie trzeba tłumaczyć? Użyłem takiego obrazowego porównania. Załóżmy, że chcę kupić słuchawki w sklepie z elektroniką. Widzę, że sklep obniżył cenę słuchawek. Ale widzę też, że sklep obniżył cenę mikrofonu. Kupię zatem słuchawki i do tego mikrofon, ale, do cholery, wtedy muszę zapłacić zarówno za słuchawki, jak i mikrofon. Sklep mnie oszukał! Czy aby na pewno? No nie - sklep mnie nie oszukał, obniżył cenę obu produktów, a to, że zdecydowałem się kupić oba, zamiast jednego, to już moja sprawa i moja odpowiedzialność.

Podwójne opodatkowanie spółek kapitałowych było bowiem od dawna rzeczą znaną i przedsiębiorcy musieliby być kompletnymi idiotami, żeby o tym nie wiedzieć - zwłaszcza ci, którzy planują przekształcenie. Zastanawiam się, skoro to podwójne opodatkowanie jest rzeczą tak złą i stanowi tak ohydne obdzieranie przedsiębiorców ze skóry, to skąd tylu idiotów w Polsce, którzy prowadzą takie spółki? Przecież mogliby pozostać przy JDG i płacić tylko PIT. Pan Kucharski opisuje sytuację w taki sposób, jakby to PiS nagle wprowadził to podwójne opodatkowanie. A istnieje ono przecież od dawna. Jaki sens ma porównywanie JDG do spółki kapitałowej po przekształceniu i na tej podstawie udowadnianie, że PiS obniżając i jeden, i drugi podatek, w rzeczywistości uderza przedsiębiorców po kieszeni? Trzeba porównywać sytuację tych samych podmiotów przed i po wprowadzeniu zmian przez rząd.

Pomijam już fakt, że Pan Kucharski wciąż nie przyjmuje do wiadomości, że JDG przekształcone do spółki kapitałowej obejmuje wyłączenie z przepisu o preferencyjnej stawce w roku, w którym nastąpiło przekształcenie oraz w roku po nim następującym. Pan Kucharski twierdzi, że to nieprawda, że jest to wymysł głupiego pisiora Wieńczysława, a na dowód podaje cytat z artykułu, który stwierdza... od kiedy wchodzi w życie nowelizacja, czyli od 1 stycznia 2019r. Pan Kucharski pisze, że przedsiębiorca może złożyć odpowiedni wniosek i po przekształceniu w 2019 rozliczyć się już może za rok 2020 wg nowej stawki. A ja mu tłumaczę, że może i tak by było, gdyby nie owo wyłączenie dla spółek przekształcanych. Podałem nawet Panu Kucharskiemu odpowiedni podpunkt znowelizowanej ustawy, ale Pan Kucharski nie chce tego przyjąć do wiadomości i żyje w przekonaniu, że żadne wyłączenie nie istnieje, że ustawa w żaden sposób nie różnicuje spółek powstałych w wyniku przekształcenia od innych spółek. Co zresztą dodatkowo przeczy też sugestiom Pana Kucharskiego, jakoby ta obniżka była takim sprytnym, cynicznym planem Kaczyńskiego na to, by podpuścić przedsiębiorców, zachęcić ich do przekształcania JDG w spółki, aby ich potem podstępnie złupić na CIT i PIT. Gdyby tak było, to by ten okres niemal dwuletni został uchylony - od razu można byłoby się rozliczać wg stawki 9%. Poza tym powtórzę: przedsiębiorcy musieliby być kompletnymi idiotami, by nie wiedzieć, że istnieje podwójne opodatkowanie. Starałem się bezskutecznie wytłumaczyć naszemu światłemu ekonomiście, że istnieje o wiele więcej czynników, na podstawie których ludzie dokonują wyboru co do formy działalności gospodarczej, niż tylko wysokość podatków.

2. Pan Kucharski stwierdził następnie, że ulga w ZUS dla mikroprzedsiębiorców (JDG) w wysokości 500zł idzie w takim kierunku, że coraz mniej opłaca się być takim przedsiębiorcą, zwłaszcza wobec wzrostu płacy minimalnej. Wykazałem na podstawie obliczeń, że w przypadku wszystkich 3 wariantów (tylko podwyżka płacy, tylko ulga 500zł lub obie te rzeczy naraz) porównanie sytuacji obu - biorąc pod uwagę tę samą końcową kwotę, "cenę" za jego pracę - sytuacja zmienia się na korzyść przedsiębiorcy.

Ocenę tego pozostawiam Państwu.

Obecnie Pan Kucharski stwierdza, że "za wspaniałe 4000 będzie można kupić tyle masła, ile dziś za 2250"

No to jest komedia!! Czy naprawdę ktokolwiek na tym forum uważa, że po podwyższeniu płacy minimalnej o ok. 77% inflacja będzie wynosiła 77%?! To jest absolutny ekonomiczny nonsens. Jesteśmy w piaskownicy, a nie na poważnym forum dyskusji.

Inflacja jest zagrożeniem, dlatego sądzę, że podwyżka jest zbyt radykalna, ale tak jak istnieją różne przesłanki, tak też zapewne będą różne, i pozytywne, i negatywne skutki tej zmiany, ale na pewno nie będzie żadnej "galopującej" inflacji z dnia na dzień. Masło nie będzie kosztowało o 77% więcej.

I na koniec jeszcze małe słowo polemiki. Otóż Pan Kucharski śmieje się ze mnie, że moje "analizy" są "odkrywcze" w cudzysłowie, czyli nieodkrywcze, banalne, miałkie i bałamutne. W takim razie dla kontrastu podaję cytat z odkrywczej analizy Pana Kucharskiego:

"podatek jest podatkiem, a jego nazwa ma znaczenie drugorzędne, bo płacić trzeba i tak i tak."

AS @ 109.241.118.*

wysłany: 2019-09-29 09:47

"...dlaczego nie na przykład 10 tysięcy?"

Bo wiem na co mnie stać i nie bujam w obłokach!

"decyzja wodza-geniusza"

Nie śmiem wątpić,
że to o Jarosławie Kaczyńskim
tak ośmielił się pan RPS wyrazić.
Brawa za odwagę!

"Ekonomia to prosta nauka."
Komu pan to tłumaczy?
Kaczorowi?
To nieuk jakiś?

A Tomasi komentuje:

"przeraża mnie fakt,
że nikt nie myśli skąd te pieniądze na socjal się biorą"

Nie wiemy?
To się domyślajmy!
Może z pożyczek od Eskimosów?

Wieńczysław przypomina:

"4 lata temu głosili,
że gospodarka zostanie zrujnowana,
że deficyt wyniesie 100 mld zł."

No armagedon!
Jak Jahira trzynastego nie przejmie władzy,
to wszyscy poumieramy z głodu!
Inflacja wszystko zeżre!

Panie RPS!
Będzie dobrze!
PiS w wyborach uzyska 49 %
więc antyPiS wygra! Uzyska 51% poparcia
i będzie tak jak było!

PK @ 5.173.225.*

wysłany: 2019-09-29 10:57

Zacznę od cytatu:
"Prezes PiS podkreślił, że 13 października "Polacy zdecydują, w którą stronę pójdziemy". - Czy w tę, która została wyznaczona przez rządy PiS, czy w tę, która była w różnych wersjach, z pewnymi korektami prowadzona począwszy od 1989 r. A symbolicznymi nazwiskami są tu: Leszek Balcerowicz, czy też kolejni premierzy z SLD - mówił prezes PiS.

Podkreślił, że decyzja ta nie donosi się tylko do tego kto rządzi. - To oczywiście jest zawsze bardzo ważne, ale w tym wypadku, my Polacy podejmiemy bardzo niedługo, za dwa tygodnie decyzję o charakterze ustrojowym. Decyzję co do tego, jaki ustrój będzie panował w naszym kraju - powiedział prezes PiS.

Zaznaczył, że nie chodzi tu o ustrój w znaczeniu konstytucyjnym, bo ten nie ulegnie zmianie, chyba że PiS uzyska konstytucyjną większość. - To określenie odnosi się do pewnego mechanizmu społecznego, który funkcjonuje w społeczeństwie, który rozdziela różnego rodzaju dobra, począwszy od dóbr materialnych, skończywszy na dobrach kulturowych, w wreszcie na prestiżu, na tym, jak poszczególni ludzie i grupy społeczne są traktowane - wyjaśniał prezes PiS."

Utwierdza mnie on tylko w przekonaniu, że na PiS głosować nie wolno, bo straszy zmianą ustroju. Niby na jaki? Państwo wyznaniowe czy komunizm?

Wieńczysław @ 5.173.225.*

wysłany: 2019-09-29 12:34

"Utwierdza mnie on tylko w przekonaniu, że na PiS głosować nie wolno, bo straszy zmianą ustroju. Niby na jaki? Państwo wyznaniowe czy komunizm?"

Przecież Prezes Kaczyński wyjaśnił, w jakim znaczeniu użył słowa "ustrój", ale jak widać, Panu Kucharskiemu można tłumaczyć jak "krowie na rowie", a i tak nic nie rozumie, albo udaje, że nie rozumie. Przypomnę, że Pan Kucharski już 4 lata temu wieszczył, że "PiS zamieni Polskę w katolicko-narodową dyktaturę". I co z tego wyszło? Nic.

A ciekawe, od kiedy to komunizm jest dla Pana Kucharskiego złym ustrojem? Przypomnę, co pisał niecałe 2 lata temu:

"To nie komunizm jest głupi, to ludzie, którzy się za komunistów okrzyknęli, zepsuli - na własny użytek - założenia."

Ciekawe też, którzy to ludzie? Przecież największymi autorytetami Pana Kucharskiego są: prof. Stefan Żółkiewski (stalinista, który po 1945r. niszczył polską, "burżuazyjną" kulturę) - którego na łamach "Nowin" Pan Kucharski chciał koronować na króla Polski, komunistyczny propagandysta i współpracownik bezpieki Mariusz Walter (wg Pana Kucharskiego "wielki człowiek polskiej telewizji" oraz Daniel Passent. Ci ludzie - zgodnie z logiką Pana Kucharskiego - z pewnością nie zepsuli założeń komunizmu i pozostawali im wierni.

PK @ 5.173.225.*

wysłany: 2019-09-29 17:47

Chociaż szanowny Wieńczysław usiłuje mnie koniecznie sprowokować, to rękawicy nie podejmę, bo kazdy, kto choć odrobinę jest obcykany w biznesie i podatkach widzi jaki koń jest i jakie bzdury wypisuje Wieńczysław.

Demagogia i zapatrzenie z uwielbieniem w PiS - to jest dewiza Wieńczysława, a jak to się ma do realiów - nieistotne, czyli metoda Kurskiego.

soclib @ 77.252.60.*

wysłany: 2019-09-29 18:19

Kaczyński przed laty obiecywał emerytom wczasy pod palmami,dziś obiecuje każdy emeryt dostanie osiemnastkę ,emerytka młodego samca, wóda bez kaca, życie po śmierci wśród dziewic konsystorskich, $ po 50 groszy a w ogóle to ON i Polska będzie rządzić całym światem.
Deficyt to juz jest ponad 1 bilion złociszy.

Wieńczysław @ 5.173.225.*

wysłany: 2019-09-29 20:14

"to rękawicy nie podejmę, bo każdy, kto choć odrobinę jest obcykany w biznesie"

A ja w ogóle nie jestem obcykany w biznesie, ale chętnie podejmę rękawicę. Wychodzę z propozycją zakładu, w którym na obiektywnego, bezstronnego sędziego proponuję wyznaczyć Pana Rafała Piotra Szymańskiego. Pytania brzmią:
1. Czy prawdą jest to, co napisał Pan Kucharski, że obniżka przez rząd podatku CIT z 15 do 9% dla małych firm stanowi de facto uderzenie przedsiębiorców po kieszeni, czego przykładem jest to, że jednoosobowa działalność gospodarcza po przekształceniu w spółkę kapitałową musi płacić zarówno CIT, jak i PIT?
2. Czy prawdą jest to, co napisał Pan Kucharski, że podwyższenie płacy minimalnej, nawet przy uwzględnieniu ulgi ZUS w wysokości 500zł, sprawia, że "nie opłaca się być takim małym przedsiębiorcą"?

Pan Rafał oczywiście może zajrzeć na blog Pana Kucharskiego na wypadek, gdybym coś przekręcił albo sprytnym pisowskim sposobem zmanipulował, i sam zinterpretować słowa Pana Kucharskiego.

Za każdą odpowiedź "TAK" płacę po 56,73 zł (czyli razem 113,46zł) na wybraną przez Pana Kucharskiego organizację pożytku publicznego. Dlaczego tyle? Dlatego, że potwierdzenie przelewu będzie zanonimizowane, ale kwota będzie jasno potwierdzała, że to ja wpłaciłem.

Oczywiście w przypadku odpowiedzi na "NIE" za każde pytanie to Pan Kucharski niech wpłaci tyle, ile chce na wybraną przeze mnie fundację.

Teraz piłka po Panów stronie.

Swen @ 79.172.193.*

wysłany: 2019-09-30 11:06

Dziadzia z łupieżem spowoduje, że będziemy mieli ceny w Polsce jak Szwecji: pierś z kurczaka - 40 zł, szynka 80 zł, ser żółty 35 zł, ogórki 11 zł, chleb 12 zł, piwo 7 zł, wino 30 zł, wódka 80 zł (ceny aktualne 2019 rok). Co z tego, że Dziadzia podniesie wynagrodzenia, jak podskoczą ceny i za wszystko zapłacimy więcej? Chyba każdy widzi ile płacimy już dziś za zakupy, a to dopiero początek podwyżek.

Allen Wallis @ 31.60.66.*

wysłany: 2019-09-30 21:55

"Socjalizm, który intelektualnie zbankrutował widząc, jak w okresie ponad stu lat obalone są jedne po drugim jego argumenty za uspołecznieniem środków produkcji - chce upołeczniać rezultaty tej produkcji."

soclib @ 77.252.60.*

wysłany: 2019-10-05 17:26

Dobrze że Pan opuścił tą partyjkę. Tak ma Pan kręgosłup. Chwilę słuchałem bredzenia Morawieckiego,ja też żyłem w tych samych czasach i też we Wrocławiu . Ale żeby ojca porównywać do Chrystusa to przesada .
Ja też pomagam chorym, spragnionym i tych na głodzie odstawienia i nie będę pochowany na Powązkach .
Czy to jest budowa nowego przywódcy i budowniczego IIIRP na wzór Korei Kimów?
Pozdrawiam i zachęcam a wręcz namawiam do uczestniczenia w wyborach,obojętnie na jaką partię oby nie na pis.

[Rafał: Kornel Morawiecki to legenda podziemia i nieugięty bojownik o wolną Polskę. Jednakże Mateusz Morawiecki zachwalający "zapier...e za miskę ryżu" najwyraźniej nie zrozumiał przesłania ojca. Dziwię się, że Polacy tak łatwo zapomnieli tę wypowiedź.]

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: