Kilka słów o mnie

Radny miejski z ramienia PiS. Przewodniczący Komisji Kultury, wiceprzewodniczący Komisji Statutowo-Organizacyjnej. Związkowiec NSZZ Solidarność.

Mgr ekonomii, absolwent I Liceum Ogólnokształcącego w Jeleniej Górze i Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Człowiek gór i zapalony spinningista.

Wychowany w tradycji patriotycznej. Zwolennik społeczeństwa obywatelskiego i demokracji oddolnej.

Odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi za działalność na rzecz osób niepełnosprawnych.

Od urodzenia mieszkaniec Zabobrza.

Podziel się z innymi

| |

O mnie

2010-09-01 17:37
Zawsze podążałem za swoją pasją. Ciekawy świata, pragnąłem spróbować wszystkiego, co mnie fascynowało. Byłem publicystą, prezenterem radiowym, przedsiębiorcą, członkiem Rady Społecznej Szpitala Wojewódzkiego w Jeleniej Górze, wiceprzewodniczącym Rady Nadzorczej Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej Sp. z o.o. i z-cą dyrektora Muzeum Karkonoskiego. Obecnie pracuję w Zarządzie Regionu Jeleniogórskiego NSZZ Solidarność.

Wywodzę się z domu o tradycjach patriotycznych. Dziadek, żołnierz Września, został ciężko ranny w obronie Warszawy, wujek walczył w Batalionie "Zośka", ciotki były sanitariuszkami w Powstaniu.

Moja rodzina przyjechała do Jeleniej Góry w 1947 roku, a dziadek - Zbigniew Gostkowski - był 17 rzemieślnikiem zarejestrowanym na Ziemiach Odzyskanych. Wiele lat prowadził pracownię czapek przy ul. M. Konopnickiej 9. W tej rodzinnej firmie i ja stawiałem swoje pierwsze zawodowe kroki.

Świetnie rozumiem problem bezrobocia - sam niemal trzy lata bezskutecznie poszukiwałem pracy. Znam twarde krzesła Powiatowego Urzędu Pracy i kolejki pod drzwiami. Dlatego wiem, jak ważne jest stworzenie warunków dla inwestorów, którzy mogą dać dobrze płatne i stabilne miejsca pracy. Pracując na śmieciowych umowach nie sposób żyć nie martwiąc się o jutro, utrzymać rodziny, czy marzyć o własnym mieszkaniu.

Doświadczenia życiowe zmieniły mnie. Dojrzałem i inaczej patrzę na świat. Staram się pomoc ludziom rozwiązać problemy, z którymi sami nie mogą sobie poradzić. Aktywnie wspieram środowiska osób niepełnosprawnych.

...



I jeszcze na koniec słówko wyjaśnienia. Drugiego imienia - "Piotr" nie używam ze snobizmu. Jest to skutek posiadania popularnego nazwiska. Chodziłem bowiem w szkole podstawowej do klasy z drugim Rafałem Szymańskim, urodzonym w tym samym roku, co ja, też mieszkającym na Zabobrzu w dodatku na tej samej ulicy (jego nazywano "Rafałkiem"). Do dziś jest to źródłem wielu pomyłek, zamieszania w urzędach i dokumentach. Dlatego od 1989 r. zacząłem, dla odróżnienia, podpisywać się Rafał Piotr Szymański.