Rafał Piotr Szymański

Blog

Kilka słów o mnie

Ekonomista, absolwent I Liceum Ogólnokształcącego w Jeleniej Górze i Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej.

Wychowany w tradycji patriotycznej. Odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi za działalność na rzecz osób niepełnosprawnych.

Członek Rady Nieruchomości Noskowskiego I-X. Od urodzenia mieszkaniec Zabobrza.

Podziel się z innymi

| |

"Polityka" Vegi zmiecie PiS?

2019-09-10 09:20
Obejrzałem wczoraj "Politykę" Patryka Vegi - film, który zmieni wynik wyborów, jak twierdzi jego twórca. Najbardziej oczekiwany i prawdopodobnie najbardziej kasowy film w historii polskiego kina. Patrząc na tłumy w sali Heliosa planowałem wybrać się nań nieco później, bo denerwuje mnie chrupanie kukurydzy nad uchem, ale obowiązek wobec Ojczyzny i waga tego kulturalnego i politycznego tsunami zmusiła mnie do zmiany planów. Nie będę spojlerował, bo nie chcę psuć Państwu przyjemności oglądania, pozwolę sobie jedynie na kilka spostrzeżeń. Liczę również na Wasze opinie i przemyślenia.

Jaka jest "Polityka"? Na pewno nie przypomina poprzednich filmów Vegi. Widz ma wrażenie jakby oglądał fabularyzowany dokument. Z jednej strony wszyscy znamy afery, taśmy i plotki, które pojawiają się w filmie, jednak zebranie ich wszystkich razem powoduje, że całość staje się ciężka i przygnębiająca. Nijak ma się do tego komediowy zwiastun sugerujący nam lekkie kino z premier-idiotką i Misiem-gejem. Nic z tych rzeczy. Każda z postaci pokazana jest w szerszym kontekście - jako człowiek - szukający miłości, tęskniący za bliskimi czy niecnie wykorzystywany przez bezdusznych polityków lub polityków w sutannach. W efekcie ludzie, którzy stali się bohaterami tabloidów w "Polityce" są nieszczęśliwcami, którzy poświęcili swoją prywatność dla kariery, ambicji czy snów o Polsce od morza do morza.

Świetna jest rola Prezesa brawurowo zagrana przez Andrzeja Grabowskiego. Pomimo obaw PiS, który wedle słów Patryka Vegi miał wykraść scenariusz filmu, a potem naciskać na przesunięcie terminu premiery na po wyborach, Jarosław Kaczyński to chyba najbardziej pozytywna postać w całym filmie. Oczywiście - tak jak w rzeczywistości - jest on władcą marionetek rozstawiającym figury na szachownicy, kreującym i łamiącym kariery. Ale Vega i tu pokazuje żywego człowieka - samotnego, tęskniącego za zmarłym bratem, głęboko skrywającego swą prawdziwą seksualność.

Vega nie uderza wyłącznie w PiS. W równym stopniu, a może jeszcze bardziej surowy jest dla Platformy. Piętnuje jej bezideowość i sprowadzanie demokracji do napier... się ula z ulem. Zwykli obywatele bojący się dryfowania Polski w kierunku dyktatury, destrukcji wymiaru sprawiedliwości i podsycania nienawiści pomiędzy Polakami są w filmie tylko tłem, statystami stojącymi gdzieś z tyłu ze swoimi transparentami i ze swoim oburzeniem, które nikogo nie obchodzi. Ale jakiej oceny klasy politycznej możemy się spodziewać od reżysera, który ostatni raz głosował, gdy miał 18 lat?

Wyszedłem z kina z mieszanymi uczuciami. Znam z autopsji kulisy tworzenia się Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości. Pamiętam również moment, gdy powstały chwilę później PO-PiS z koalicji przyjaciół, chcących pogrzebać resztki komunizmu i zbudować nowoczesną, chrześcijańską demokrację, pękł na pół przeistaczając się w dwóch wrogów, którzy rzucili się sobie do gardeł. Może więc nie jestem najlepszym kandydatem do opowiadania o stanie mojej duszy. Film został przecież stworzony dla tych, którzy nie głosują i dla młodzieży z pokolenia Instagrama i Netflixa. "Polityka" nie pozostawia jednak obojętnym. Pani w rzędzie przede mną płakała i długo nie wstawała z miejsca. Kusiło mnie, żeby podejść i zapytać dlaczego, ale ostatecznie uznałem, że byłby to nietakt. Znajomy opozycyjny dziennikarz zadzwonił poruszony tuż po seansie i stwierdził, że obraz Vegi go powalił.

Mam nadzieję, że niezależnie od tego czy kibicujecie Koalicji Obywatelskiej czy Prawu i Sprawiedliwości, obejrzycie ten film. Pomimo, że może momentami poczujecie się niekomfortowo. To nie jest bowiem prosty czarno-biały banał, jakiego się spodziewaliśmy. Vega nie pokazuje, na kogo mamy głosować, nie uprawia taniej propagandy. Przedstawia nam odartą z lukru rzeczywistość - tym razem nie świat gangsterów, policjantów czy bezdusznych lekarzy, ale świat ludzi, od których zależy, jak będzie wyglądała przyszłość naszego kraju. Dlatego właśnie warto zobaczyć "Politykę". Zobaczyć, a potem podjąć decyzję jakiej Polski chcecie. Czy Wasz głos - jak Patryka Vegi - będzie głosem przeciw ekipie dobrej zmiany, czy może głosem za kontynuowaniem centralizacji państwa i transferów pieniężnych, ważne żebyśmy 13 października spotkali się przy urnach wyborczych. Bo to naprawdę będą najważniejsze wybory od 1989 roku i nie możecie pozwolić, by o Waszej przyszłości zadecydowali inni.

głosem

Komentarze

PiXi @ 79.187.102.*

wysłany: 2019-09-10 10:41

Świetna recenzja! Powinien Pan więcej pisać! Pozdrawiam :)

panie @ 78.8.109.*

wysłany: 2019-09-10 13:17

Dlaczego mówi Pan tylko o sympatyzowaniu z PIS lub z PO? Czy nie ma innych opcji? Pana wypowiedź wpisuję się w populistyczną narrację, która właśnie dotyczy "napie*dalanian się ula z ulem"... Trzeba pogrzebać jednych i drugich, a władzę przekazać młodym, postępowym ludziom. Pozdrawiam

[Rafał: Film Vegi pokazuje wyłącznie walkę pomiędzy PiS i PO. Pozdrawiam serdecznie.]

Wieńczysław @ 5.173.224.*

wysłany: 2019-09-11 19:05

Bardzo przepraszam, ale na ten film nie pójdę. Jako typowy pisowiec, jestem bowiem zbyt dużym prostakiem i ciemniakiem ze wsi, by pojąć głębię przesłania dzieł tego wybitnego reżysera. Wystarczająco dużo dowiedziałem się z Pańskiej recenzji. Podejrzewam nawet, że wyciągnął Pan z tego filmu więcej, niż było w nim zawarte.

Ostatni film Krzemienieckiego, jaki widziałem, to "Pitbull. Ostatnie porządki" i już wtedy uświadomiłem sobie dość szybko, że coś jest nie tak, że to nie jest ten sam "Pitbull", jakiego wszyscy znamy, podziwiamy i kochamy. To jakaś podróbka, by nie rzec - "popierdółka", a nie "Pitbull". Prawdziwy "Pitbull" to były 3 pierwsze serie, które cechował realizm, nieprzerysowana brutalność i typowo policyjne poczucie humoru, bez niepotrzebnych wrzasków i tandety, jaka przyszła później, wraz z "Ostatnimi porządkami" właśnie. Dalsze filmy to kolejne wcielenia tej tandety, a już ten osiłek w roli księdza to jakaś tragifarsa. A wszystko to oczywiście dla kasy.

Krzemieniecki stwierdził - zapewne słusznie - że nie ma co silić się na jakikolwiek artyzm, bo "w tym kraju" to nie przejdzie. Trzeba nap****ć cepem. Pokażmy parę wrzeszczących kobiet udających dziewczyny gangsterów, tak żeby wszyscy mizogini mieli ubaw. Zrealizujmy parę obscenicznych albo idiotycznych scen i powiedzmy, że "oto jest prawdziwa polityka" - oczywiście to może dotrzeć tylko do tych, którzy nie odróżniają prawdziwej polityki i prawdziwego życia od przerysowanych, chamskich scen patologiczno-kabaretowych.

Śmiem twierdzić, że jest to adresowane do elektoratu PO, czyli do młodych, średnio rozgarniętych facetów, karków, pracujących na taśmie produkcyjnej oraz ich blond-włosych dziewczyn, którzy mają w zwyczaju rechotać w kinie na całą salę przy średnio-śmiesznych scenach i których wiedza o polityce sprowadza się do tego, że "PiS jest zły, bo chce wprowadzić państwo policyjne i nie pozwala ludziom żyć tak jaka chcą" oraz że "Kaczyński to kur*upel i dyktator".

Zamiast nabijać kabzę temu zdemoralizowanemu gostkowi, lepiej obejrzeć jakiś naprawdę dobry film, albo poczytać książkę.

[Rafał: Rola "osiłka" istotnie nie jest wybitna. Aktor ledwie mieści się w sutannie :) Pozdrawiam.]

Wieńczysław @ 5.173.241.*

wysłany: 2019-09-12 16:31

Panie Rafale, dlaczego pousuwał Pan swoje wpisy sprzed ponad pół roku? Ostatni jest z 28.12.2018, a wydaje mi się, że wcześniej było ich bardzo dużo. Chyba nie ma to związku z tym, że został Pan wykluczony z klubu radnych PiS? Napisał Pan, że nie zmienił Pan poglądów, więc o co chodzi? Skoro Pańskie poglądy wcześniej były takie same, to teraz tylko by wzmacniały czy stanowiły uzupełnienie wobec tych dodanych niedawno. Przecież nie jest Pan koniunkturalistą i nie dopasowuje Pan swoich poglądów do linii programowej tej partii, w której szeregach Pan zasiada.

A może to pomyłka? Wszak nawet tak inteligentni ludzie jak europosłowie PO też pomylili się przy głosowaniu, więc Pan np. mógł się pomylić przy usuwaniu - planował Pan usunąć tylko jeden wpis, a usunął kilkadziesiąt lub nawet kilkaset.

[Rafał: Zmian jest więcej. Blog zmienił również kolor (wcześniej był beżowy, jak u pana Pawła Kucharskiego) teraz ma tonację czarno-białej fotografii. Jest też dostępny w wersji na smartfony.]

AS @ 78.88.142.*

wysłany: 2019-09-13 12:15

Vega przedstawia nam odartą z lukru rzeczywistość?

Czy raczej rzeczywistość taką jaka jest,
przetrawioną i wydaloną jako
słynne "Merde d'artiste"?

Panu Wieńczysławowi dziękuję za wpisy!

Wieńczysław @ 5.173.241.*

wysłany: 2019-09-13 15:15

"Zmian jest więcej. Blog zmienił również kolor "

A, to zmienia postać rzeczy. To przepraszam.

Wpisz swoje imię, pseudonim:

Wpisz treść: